Przyszłość

Należała do osób przesadnie dbających o swój wygląd zewnętrzny. Zaliczała się do tych kobiet, które można uznać za skrajnie religijne. W swoim dużym pokoju dziennym skrywała najrozmaitsze skarby, które jeszcze zaczęła zbierać w młodości. Wśród nich można było znaleźć różowe szminki, plastikowe klipsy, wyblakłe apaszki chowane zawsze w górnej szufladzie komody. Tam też pod starą używaną przez męża papierośnicą znajdowały się karty tarota. Tak, przesadnie religijna pani uwielbiała tarot. Trudno wyobrazić sobie jej życie bez niego, największej miłości i uzależnienia.

Jej dzień zaczynał się następująco: filiżanka mocnej, porannej kawy, rzut oka na rubryką w ulubionej gazecie na horoskopy indywidualne, tarot a następnie śniadanie. Nie chciała się do tego nigdy przyznać, ale zawsze wierzyła bardziej w horoskopy i tarota, niż w Pana Boga. Raz jeden tylko tarot ją zawiódł, raz, ale do tych wspomnień nie chciała wracać. Nie lubiła o tym myśleć. Należała do dziwnych osób nigdy nikomu nie mówiła o swoim upodobaniu, którym tarot niewątpliwie był a zaraz obok niego horoskopy indywidualne. Obiecała sobie, że pewnego dnia wybierze się do prawdziwego specjalisty od przyszłości, jakby codzienna wizyta popołudniu w parafialnym kościele to było za mało spotkań ze specjalistą od przyszłości. Chciała, takiego prawdziwego, co to jej powie, czy syn wreszcie się ożeni czy nie, czy się doczeka podwyżki emerytury i czy sąsiad z góry wyprowadzi się jeszcze w tym roku. Nigdy go nie lubiła, słuchał dziwnej muzyki i niestety dość głośno. Raz tylko odważyła się zapytać, co to za dziwne dźwięki, ale Fela Kuti nic jej nie mówiło, jeszcze z Afryki? No cóż może to sekta. Pomyślała, że o to, też się zapyta. Przecież musi wiedzieć, kto nad nią mieszka i czyją muzyką musi znosić.

Horoskopy indywidualne proponowane w kilku miejscach w mieście były rozwiązaniem.
I może jakiś tarot przy okazji, tak, tarot to dobry pomysł. Tego dnia postanowiła, że właśnie dziś uda się do specjalisty, jak mówiła od przyszłości i wszystkiego się dowie, nawet o tę dziwaczną muzykę, której musi wysłuchiwać i rzecz jasna, czy to nie ma nią złego wpływu, bo ostatnio często boli ją głowa i to na pewno nic innego tylko przez tego łobuza, sąsiada z góry.

Dodaj komentarz