Inwentaryzacja środków trwałych
Jak byłam dzieckiem zawsze denerwowały mnie, zamknięte na początku roku sklepy z napisem – inwentaryzacja środków czy inwentaryzacja materiałów. Nie rozumiałam tego słowa i byłam zła, że nie mogę w tym czasie kupić jakiejś zabawki czy słodyczy w ulubionym sklepiku. Pod koniec liceum zaczęłam swoją pierwszą pracę w sklepie papierniczym. Pracowałam w weekendy i wakacje i wtedy gdy tylko miałam wolne od uczelni. W listopadzie zadzwonili do mnie moi pracodawcy i zapytali czy mam czas pomiędzy świętami i sylwestrem, bo wtedy planowana jest inwentaryzacja materiałów i przydałabym się do pomocy. Mimo że chciałam wyjechać w tym okresie z kuzynką do babci, postanowiłam przełożyć wyjazd i wziąć udział w czymś, co od lat nie dawało mi spokoju – bo wciąż nie widziałam, jak wygląda inwentaryzacja środków trwałych. Grudzień zleciał szybko, święta jak zwykle za szybko się skończyły, 27 grudnia o 9.00 czekałam przed sklepem z wielką kartką – Zamknięte. Inwentaryzacja środków. Nie będę kłamać, wydawało mi się, że inwentaryzacja materiałów to jakieś bardzo tajemnicze zabiegi, które wymagają nie wiem jakich umiejętności. Byłam trochę zawiedziona – sklep wyglądał tak jak zwykle, na ladzie leżały tylko kartki formatu A3 z napisem – arkusze do inwentaryzacji i kilka zapasowych długopisów. Wyglądało na to, że zaraz spotka mnie niemałe rozczarowanie. Szefowa zapytała – Zaczynamy? I wtedy dopiero przyznałam, że nie mam pojęcia na czym polega inwentaryzacja środków trwałych i nie wiem, czy będę umiała pomóc. Szefowa najpierw długo się śmiała, a później powiedziała: - To najpierw ja liczę, a ty piszesz, a później się zamienimy. Zaczynamy – gumki chińskie, 32 sztuki… Okazało się, że inwentaryzacja środków polega na policzeniu każdego towaru, który znajduje się w sklepie i zestawieniu go ze sprzedażą czy fakturami zakupu. To żadna filozofia. Przez dwa dni na zmianę albo liczyła artykuły papiernicze, albo zapisywałam te policzone przez szefową. Inwentaryzacja środków trwałych dała zadowalające wyniki – towar się zgadzał. A dla mnie hasło – inwentaryzacja, przestało brzmieć tajemniczo.